niedziela, 25 sierpnia 2013

14.

Krótka notka od autorki. 
Ok. Jest sprawa o której muszę wspomnieć na samym początku, bo drażni mnie to już od pewnego czasu.
Chodzi mi o to, że zauważyłam jak bardzo zmieniło się komentowanie rozdziałów. Na 31 obserwujących bloga, jest tylko garstka, która komentuje to co dodaję. Bardzo dziękuję tym osobom, kocham Was, ale ciekawi mnie co stało się z resztą? Wecie, chyba wolałabym mieć w obserwowanych tych paru czytelników, którzy faktycznie czytają, niż takich którzy maja gdzieś, że dodałam coś nowego.
Wiecie, czasami mam takie chwile, że nie chce mi się w ogóle myśleć nad dalszym ciągiem tego opowiadania. I pewnie nadejdzie w końcu taki czas, że zawieszę tego bloga na dłużej niż tydzień.
Nie wiem co stało się z osobami, które jeszcze kilka rozdziałów temu normalnie komentowały  wyrażały swoja opinię i zapewniały, że nie potrafią doczekać się następnego rozdziału.
Jeśli Was nudzi to co tutaj zamieszczam, po prostu mi to napiszcie! W końcu będę wiedziała, że mam przestać pisać i nie będę się musiała męczyć nad wymyślaniem tej historii.
Publikuję to wszystko dla Was, a jeśli jesteście już znudzeni, to po cholerę mam to ciągnąć?
Dla mnie wymyślenie i napisanie rozdziału nie trwa 5 minut. Uszanujcie to, że poświęcam na to zdecydowanie więcej czasu. 
Byłoby miło gdyby więcej osób uszanowało moja 'pracę'.
To tyle. Dziękuję za (nie) uwagę i zapraszam na rozdział.

~~*~~

  Kolejne trzy dni spędzaliśmy niemal cały czas na sali. Na uczelni pokazywaliśmy się tylko wtedy, kiedy było to naprawdę konieczne. Cały swój wolny czas poświęcaliśmy na doskonalenie naszych dwóch układów. Zdarzało się nawet, że byliśmy już na tyle zmęczeni i nie mieliśmy siły na wracanie do akademika, wiec zasypialiśmy na chłodnym parkiecie.
Każda osoba z grupy dawała z siebie wszystko. Od piątkowego występu zależało przecież, kto zostanie, a kto będzie musiał pożegnać się ze swoimi marzeniami.
Nie chciałam po miesiącu zostać tak po prostu wywalona z uczelni, za bardzo napracowałam się, żeby się tutaj dostać. Wciąż pamiętam jak się czułam widząc miny oceniających po moim występnie na casting. Ich obojętny głos informujący mnie, że niedługo odezwą się z wynikami. Teraz byłam tutaj i nie zamierzałam tak szybko odpuścić.
  Przez te wszystkie próby, zapomniałam o przyjeździe moich rodziców do stolicy. W sobotę były moje urodziny i z tej okazji postanowili mnie odwiedzić. W przerwie, kiedy swój układ ćwiczyła pierwsza grupa odebrałam telefon mamy, która przez ponad piętnaście minut mówiła jak bardzo się za mną stęsknili. W końcu poinformowała mnie, że zjawią się przed południem i przepraszając za zawracanie głowy, rozłączyła się. Cała mama, wywróciłam oczami odkładając telefon. Bardzo się cieszyłam, że będę mogła ten dzień spędzić z nimi, tak dawno ich nie widziałam. Stęskniłam się.

  W końcu nadszedł piątek. Razem z Zoey w milczeniu zjadłyśmy śniadanie. To znaczy ona zjadła, ja tylko siedziałam i grzebałam łyżką w misce z płatkami. Za każdym razem, kiedy chciałam przełknąć choć odrobinę czułam nieprzyjemną grulę formującą się w gardle i musiałam powstrzymać się, żeby nie wypluć jedzenia z powrotem. Przyjaciółka widząc moją minę, westchnęła ze zrezygnowaniem i odebrała mi miskę.
-Okey, Hamilton. Zbieramy się.- ponagliła mnie ręką i niechętnie zawiesiłam torbę na ramieniu, wychodząc za nią na korytarz.
  Tym razem swoje kroki skierowałyśmy w kierunku uczelni. Przeszłyśmy przez wejściowe drzwi i udając się korytarzem na wprost, dotarłyśmy do auli. Została nam ona udostępniona specjalnie na ten dzień, głównie z tego powodu, że znajdowała się tam duża scena, na której pomieści się sporo osób. I co najważniejsze mieliśmy więcej przestrzeni do poruszana się, a w naszym układzie potrzebowaliśmy jej.
  Scena znajdowała się na najniższym poziomie, a widownia otaczała ją na kształt półkola. Każdy z rzędów był położony wyżej od poprzedniego, co dawało każdemu widzowi dobry widok na wszystko, co działo się na parkiecie.
  Pośród widowni nie trudno było zauważyć ustawionego na środku szerokiego stolika, zawalonego różnymi papierami. Zapewne każda kartka dotyczyła jednego uczestnika i jego umiejętności, które na początku roku notowała Smith. Ciekawe, kogo tamtego pamiętnego dnia spisała już na straty.
 Na swoich stanowiskach siedzieli trzej nieznani mi do tej pory mężczyźni i nasza główna trenerka.
-Czuję się jak w Glee.- mruknęła Zo, nachylając się w moją stronę, a ja zachichotałam pod nosem. Miałam dokładnie to samo na myśli.
-Tylko my tańczymy.- dodałam po chwili, a Bennett pokiwała głową.
  Pokonałyśmy kilka stopni, rozglądając się między czasie po pomieszczeniu w celu odnalezienia osób z naszej grupy. Na obecną chwilę dostrzegłam na razie kilka dziewczyn i Max’a. Dziwiło mnie, że taka osoba jak on zawsze wszędzie była punktualnie.
  Inne grupy były już w komplecie i zajęły miejsca w różnych częściach widowni. Do tego moje oczy wyłapało dwóch osobników siedzących niedaleko Max’a i reszty. Jednego z nich poznałam od razu. Był to Zayn w towarzystwie, hmm, no właśnie nie wiem kogo. Nie mogłam dotrzeć twarzy towarzysza Malika, ponieważ siedział z pochyloną głową i na dodatek miał ubraną czapkę. Daszek granatowej bejsbolówki był maksymalnie naciągnięty na twarz, tak, że było widać zaledwie skrawek brody. Mulat jakby wyczuł, że go obserwuję, bo zaraz spojrzał w moja stronę. Uśmiechnął się przyjaźnie, a ja pomachałam w jego stronę.
-Zaynuś!- ryknęła Zoey gdy tylko dostrzegła swojego chłopaka i nie przejmując się spojrzeniami innych, posłała w jego stronę całusa i zaczęła zachowywać się jak typowo zakochana po uszy osoba. Zayn udał, że łapie jej całusa i składa go sobie na ustach. To było naprawdę urocze, w pewnym sensie, ale na chwile obecną miałam dość czułości obojga. Patrząc na nich przypomniałam sobie o Niallu, od którego nie miałam żadnej wiadomości.

  Tamtego dnia, kilka godzin po wizycie Harry’ego dowiedziałam się tylko tyle od Zo i Zayna, że po odwołaniu koncertu, Irlandczyk nie pokazał się w domu zespołu. Ogarnęły mnie najgorsze myśli i próbowałam się z nim skontaktować. Dzwoniłam do niego kilka razy, wysyłałam liczne wiadomości, ale bez żadnej odpowiedzi. Straciłam już nadzieję na to, że mogliśmy się chociaż pogodzić.
Zo widocznie zauważyła zmianę mojego nastroju, ponieważ szybko przestała się wydurniać i objęła mnie ramieniem uśmiechając się przepraszająco.
-Ech, chodźmy już lepiej zająć swoje miejsca.
Kiwnęłam głową i ruszyłyśmy wąskim korytarzykiem między rzędami. Nie umknęło mi, że Zayn szturcha swojego towarzysza i mówi cos do niego. Na jego słowa chłopak uniósł lekko głowę i zmrużyłam oczy, żeby mu się lepiej przyjrzeć. Nasze spojrzenia spotkały się i stanęłam w miejscu. Niall wytrzeszczył swoje błękitne oczy i siadając prosto, poprawił czapkę zakładając ja daszkiem do tyłu. Pięknie. Po jego minie wywnioskowałam, że nie wiedział na co się pisał przychodząc tutaj.
-Soph?- przyjaciółka odwróciła się w moją stronę i zaraz zwróciła wzrok tam gdzie patrzyłam.-O… Heeej, Niall?- zmarszczyła brwi i zerknęła na mnie. Cóż, przynajmniej mogłam od razu usunąć ją z listy zamieszanych w sprowadzenie go tutaj. Widać było, że jest szczerze zdumiona jego obecnością.
-Co on tutaj robi?- szepnęła przez ramie, kiedy na nowo ruszyłyśmy w stronę grupy. Jeszcze raz zerknęłam na blondyna, który nie spuszczał ze mnie wzroku.
-Nie wiem. Mówiłam ci, że nie miałam od niego żadnej wiadomości. W ogóle to miałam spytać ciebie o to samo.
-Och, tym razem to na pewno nie ja maczałam w tym palce. To znaczy oczywiście, myślałam o tym żeby was jakoś razem umówić, ale nie dzisiaj! I szczególnie nie teraz! Boże, Sophie!- usiadła i posłała spojrzenia w stronę chłopców.- Pewnie Zayn za tym stoi.
Pociągnęła mnie za rękę, zmuszając do tego, żebym zajęła miejsce obok i nachyliła się w moją stronę, patrząc mi uważnie w oczy.
-Proszę cię tylko o to abyś na czas występu nie zaplątała sobie nim głowy. Okej? Skup się na układzie i jeśli musisz to patrz tylko na tamtą czwórkę, ale nie na niego.- wskazała brodą na znajdujących się niżej oceniających, po czym dodała jeszcze.- Jesteś nam potrzebna.
-Obiecuję.- wyszeptałam unosząc delikatnie kąciki ust ku górze.
-Cieszę się. Z moim kochanym chłopakiem rozmówię się później.- posłała tamtemu groźne spojrzenie i przejechała palcem po karku informując go przez to, że bardzo sobie naskrobał.


  Przez te kilka minut, podczas których czekaliśmy na nasz występ, nie mogłam pozbyć się uczucia, że Niall obserwuje każdy mój najmniejszy ruch. Raz na jakiś czas słyszałam jak mówi coś do Zayna nieco poniesionym głosem, jakby chciał czym prędzej opuścić to miejsce. Och, to niebyły wcale taki głupi pomysł. Co szczeliło Malikowi, żeby go tutaj sprowadzić?! Owszem, chciałam porozmawiać z Niallem, wytłumaczyć mu wszystko, ale czyżby mulat nie pomyślał o tym, że ten dzień był nieco nieodpowiedni? Urgh!
  Wzięłam głęboki oddech i zamknęłam na moment oczy. Okej, po prostu o nim nie myśl. Wróciłam do rzeczywistości, kiedy Zoey szturchnęła mnie w żebra. Bez słowa wskazała na naszą grupę podnoszącą się miejsc. A wiec się zaczęło. Wstałyśmy z miejsc i udałyśmy się z resztą za kulisy. Za naszymi plecami podążała Smith. Minęła nas, posyłając nam krótkie spojrzenie i skręciła w korytarz prowadzący na scenę. Kiedy ona wygłaszała coś przed wszystkimi, zebraliśmy się wokół siebie.
  Każdy w milczeniu spojrzał po twarzach innych. Nasz układ był naprawdę dobry. I wcale nie myślałam, tak tylko, ponieważ jest to moja grupa. Nie. Tworzyliśmy zgrany zespół i każdy z osobna dodawał coś z siebie, uzupełnialiśmy się. Zrobiło mi się niedobrze na myśl, że z pewnością będę musiała pożegnać się z niektórymi twarzami.
-Jesteście gotowi?- głowa Smith wychyliła się zza czerwonej kotary. Wszyscy równocześnie skinęliśmy głowami i wykonaliśmy zespołowy uścisk.
-Damy czadu!- wyszczerzył się Max i nie mogłam się powstrzymać żeby nie odwzajemnić się tym samym.

  Miał racje. Po naszym występie czułam się fantastycznie. Kiedy skończyliśmy tańczyć i schodziliśmy ze sceny, zerknęłam ukradkiem na Smith i resztę. Zaskoczyliśmy ich takim obrotem sprawy i widać było, że są także pod wrażeniem. Może przez to oszczędzą całą naszą grupę? Och, tak bardzo bym chciała, ale w głębi duszy wiedziałam, że tak się nie stanie.
Powróciliśmy na swoje miejsca i w skupieniu obejrzeliśmy dwa kolejne występy. Przez cały tydzień nie spotykaliśmy się z resztą studentów naszego roku, pomimo to, że ćwiczyliśmy w tym samum budynku. Widocznie tak dostosowali swoje próby, żeby tylko nie natknąć się na konkurentów. Byłam bardzo ciekawa jak oni sobie poradzą.
Nie poszło im najgorzej. Podobały mi się ich występy i raczej nie mogłabym się do niczego doczepić. Gdyby wszystko zależało od nas, z pewnością zostaliby wszyscy. Tak bardzo się bałam.
  Zacisnęłam dłonie w pięści, gdy jeden z mężczyzn podniósł się i odwrócił w naszą stronę. –Bardzo zależy nam na tym i wam zapewne również, żeby szybko ogłosić kto zostaje. Jednak musimy przełożyć ogłoszenie wyników na poniedziałek.
Po auli rozległ się jęk niezadowolenia. Że co?! Oni chyba sobie żartują! Nie wytrzymam do poniedziałku.
Mężczyzna uniósł dłonie, aby nas uspokoić i uśmiechnął się przepraszająco.
-Wybaczcie nam, ale mamy bardzo ciężki orzech do zgryzienia. Potrzebujemy czasu na namysł, nie chcemy zbyt pochopnie podejmować decyzji. Mamy w rękach waszą przyszłość, marzenia…- zamilkł, błądząc wzrokiem po naszych twarzach.
-Możecie odejść. I życzę udanego weekendu.
Na te słowa prychnęłam i nie czekając na innych poderwałam się z miejsca i ruszyłam ku wyjściu.
-Sophie, poczekaj!- usłyszałam za sobą wołanie przyjaciółki. Zatrzymałam się dopiero na korytarzu, gdzie oparłam czoło o chłodną ścianę.
- I jak poszło?
  Odwróciłam się w stronę Zayna, który powoli zmierzał w naszą stronę. Za nim, jeszcze wolniej, o ile się tak dało, szedł Niall. Po powrocie ze sceny nie było już ich na swoich miejscach, więc byłam święcie przekonana, że wrócili do domu. Myliłam się. Zoey zaczęła powtarzać chłopakowi to co przed chwilą usłyszeliśmy, a ja nie wiedziałam co ze sobą począć. Niall stanął po drugiej stronie korytarza. Oparł plecy o ścianę, skrzyżował nogi w łydkach, a ręce wsunął w przednie kieszenie jasnych jeansów. Co miałam zrobić? Czułam na sobie jego paląc spojrzenie. Musiałam przygryźć zewnętrzną stronę policzka, żeby powstrzymać się od wybuchnięcia.
-Musimy pogadać.
Aż podskoczyłam, kiedy usłyszałam jego głos zaraz obok. Jak on znalazł się obok mnie tak szybko? Nawet nie usłyszałam jego kroków. Odwróciłam się do niego i niepewnie spojrzałam mu w oczy. W odpowiedzi skinęłam głową. Oby ten dzień nie stał się jeszcze gorszy.

~~*~~
Podoba mi się (nawet) początek  Końcówkę zrąbałam, ponieważ pisałam ją dosłownie przed chwilą, śpiesząc się. Rozdział miał być dłuższy  Miałam jeszcze dodać perspektywę Nialla, ale zostawiłam go na następny.
Wiem, ze miałam nie narzekać, ale nie umiem inaczej.
Przepraszam za błędy, jeśli jakieś się znajdę poprawię je jutro. Bardzo chciałam dodać ten rozdział dzisiaj.
Za parę godzin VMA! Już nie mogę się doczekać, jej!

20 komentarzy:

  1. Niech ja tylko znajdę te osoby, które nie komentują ci tego opowiadania, to im nogi z dupy powyrywam! Ugh. Jak można tak robić?
    Albo wiesz? Zaraz ja tobie nóżki i rączki powyrywam, jeśli jeszcze raz napiszesz, że cytuję "zrąbałaś końćówkę". Ja pierdzielę, dziewczyno! Czy ty, za przeproszeniem, jesteś ślepa!? Piszesz doskonale i weź w końcu uwierz w siebie! Wiem, pomyślisz sobie "Napisała tak osoba, która sama twierdzi, że jej rozdziały są nudne, czy coś".. ale ja to ja, a ty to ty.
    Rozumiem cię, że pisanie rozdziałów zajmuje ci czas, ale muszę przyznać, że rezultaty są zjawiskowe po prostu. Ja... nie potrafię ująć w słowa to, co czuję. Z każdym kolejnym zdaniem, jakie czytałam, miałam wrażenie, jakbym byłą Soph i czuła wszystko to, co ona. Jakbym tam była i przechodziła te "katusze" związane z rozwiązaniem tych wyników.
    Zayn okazał się być doskonałym kolesiem, bo zaciągnął Nialla w miejsce publiczne i ZWŁASZCZA do Sophie. Chociaż przyznam, nie spodziewałam się tego. :) Już bardziej po Zo bym się tego spodziewała!
    O mój boże. I znowu się przyczepię! DLACZEGO MUSIAŁAŚ SKOŃCZYĆ W TAKIM MOMENCIE?! Fuck. Jeśli kiedykolwiek jeszcze zakończyć w takiej chwili to w ułamku sekundy steleportuję się u ciebie i urwę ci głowę. (och, ten komentarz jest przesiąknięty groźbami. Ups).
    Nawet nie wiesz jak moje shippowskie serduszko krwawi, ponieważ Sophie i Niall nie są razem. Nawet nie wiesz jak teraz mocno dziękuje ono Malikowi za to, że sprowadził Horana na ten pokaz. Nawet nie wiesz jak bardzo nie mogę doczekać się nowego rozdziału i nawet nie wiesz jak bardzo ten komentarz jest beznadziejny...
    Kocham Cię i naprawdę SHIPPUJĘ NIAPHIE! <3 xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział. Ciekawa jak minie ta rozmowa.
    Czekam na nn.

    OdpowiedzUsuń
  3. Suuuper rozdział :)
    Czekam na następne!!!
    ~Ankaa

    OdpowiedzUsuń
  4. jejku, jeku, dołączyłam nie dawno i tak jakoś wyszło, że nie skomentowałam no :(
    ale nie będę się tłumaczyć bo tylko winny się tłumaczy. :D
    nie mogę uwierzyć, że napisałaś, że zrąbałaś końcówkę. mi osobiście podobała się ona najbardziej. i nie gadaj mi tutaj jakiś głupot ;_;
    strasznie podoba mi się to opowiadanie i na prawdę świetnie piszesz. uwierz w siebie. :)
    ściskam mocno!
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. popieram twoją notke, co to ma być że ludzie tego nie czytają, nawet nie widzą co tracą, ale dobrze że masz grono stałych i wiernych czytaczy <3 zapowiada sie poważna rozmowa między Soph a Niallem :D mam nadzieje ze dojdą do porozumienia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebiste!!!
    Początek, środek, koniec! Wszystko!
    Ale Malik i Horan to jednak mają wyczucie czasu...
    Ja chcę już tą rozmowę sajdhsjfs ale nie pośpieszam :) Pisz w swoim tempie, ja poczekam :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdzial czekam na nastepny (przepraszam ale siespiesze i nie moge wiecej napisac naprawde przepraszam) ale to jedt super blog i go nie zawieszaj

    OdpowiedzUsuń
  8. No normalnie.. brak słów ...
    <3
    Czekam nn
    #MuchLove

    OdpowiedzUsuń
  9. Super :) Czekam na nastepny !
    Mam nadzieje ze dodasz niedlugo ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. No więc... Hmm, nie wiem co napisać. Jako, że mój humor jest dzisiaj zdecydowanie okropny, to mam ochotę powytykać najmniejsze nawet niedociągnięcia palcami, ale widzę, że z tego nici, bo u ciebie nie ma co :) Poświęciłam się i przeczytałam wszystkie rozdziały, co jest wyczynem dla moich oczu przy kolorystyce i czcionce( zwłaszcza w pierwszych rozdziałach, o zgrozo), ale pomijając te aspekty, bardzo się wciągnęłam i nie żałuję ani jednej minuty! :)
    Moim zdaniem Sophie powinna być z Niallerkiem, bo jakby Harry chciał naprawdę czegoś więcej, spróbowałby się z nią skontaktować dużo, dużo wcześniej. Wiedział, gdzie może ją znaleźć na litość boską, nie musiał czekać do imprezy, żeby ją znowu zobaczyć.
    Dobrze, że Horan się w końcu pokazał, już się bałam, że rozkojarzy Sophie, ale na szczęście nie :) Koniecznie potrzebują rozmowy i mam wierzę,że obejdzie się bez rękoczynów czy coś haha :D Chociaż temperament Sophie... Hmm ;)
    Ah, mam nadzieję, że nie wyrzucą jej po tak krótkim czasie uczęszczanie do wymarzonej szkoły, to by było okropne i depresja jak nic.

    Także pisz dalej i nie przejmuj się, że masz więcej obserwujących niż komentarzy pod rozdziałem. Doskonale znam ten ból, nie ma co sobie psuć nerwów! :> Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem! Przepraszam, że tak późno, ale miał totalnie zabiegany dzień + publikacja Lost... Nieważne, najważniejszy jest fakt, że mogę w końcu powiedzieć Ci, jak bardzo uwielbiam to opowiadanie!
    Po pierwsze - jeśli jeszcze raz usłyszę Twoje smęcenie na temat własnych umiejętności, to jestem pierwsza do ubicia! Wiesz, jak to jest, kiedy czytasz i nie możesz się doczekać, kiedy otworzysz następny rozdział, a ciśnienie maksymalnie skacze? Właśnie to miałam!
    Przyznam, że jestem fanką takich historii. Wiesz, przyjaźnie przerwane przez XF i tak dalej. Ale sposób, w jaki Harry to załatwił, cholernie mi się nie podobał. Zniknąć tak bez pożegnania po wielu latach przyjaźni? Nie wiem, czy na miejscu Sophie rzuciłabym mu się w ramiona, raczej przywaliła w twarz. Ale potrafię ją zrozumieć, kochała go... Ogólnie Styles popełnia gafę za gafą, ale jest w tym taki uroczy *.* uwielbiam sposób, w jaki go opisujesz i nie wyobrażasz sobie, jak szybko serce mi biło, gdy Harry wpadł z furią do akademika po wieczorze Sophie i Nialla! I to, co powiedział... Zgon *.* lubię Horana, jest bardzo dobrym chłopakiem i widać, że zależy mu na Hamilton i szkoda mi go, zwłaszcza kiedy nakrył ich na pocałunku (szalenie gorącym tak btw, drugi zawał w przeciągu kwadransa, just sayin'...). Ale zawsze trzymam stronę Stylesa, ponieważ jestem jego dziewczynką. I shippuję tę parę. Aha i mistrzowskie zerwanie z Carą rozwaliło mnie na łopatki, wyjątkowo jej nie lubię ;p
    Nawet nie wiesz, jaka jestem zadowolona, że odezwałaś się do mnie. dzięki, @alekslloyd! Uwielbiam to ff, jestem fanką i tak niecierpliwie czekam na następną część! Chcę wiedzieć jak przebiegnie ta rozmowa, strasznie chcę. Nawet sobie nie wyobrażasz, więc pisz, dziewczyno, bo masz talent <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój ulubiony blog :D Niech się pogodzą ! Muszą ! Rozdział świetny, tak jak każdy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super opowiadanie ! :) sproboj sie troche zareklamowac czy cos, znam taka osobe co spamuje na twitterze tweetami zeby ludzie zobaczyli ze ona ma jakiegos bloga ktory wedlug mnie nie jest lepszy od twojego! Rozdzialy dodaje nie wiem...raz na tydzien czy cos ale jednak ma przez ten spam ponad 80komentarzy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja chcę następny rozdzial!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham tego bloga... Nie wiem jak wytrzymam bez nastepnego rozdzialu... Osobiście moim ulubieńcem jest Harry, ale Niall też jest super... Pisz według własnego pomysł... Weny, czasu, pomysłòw i chęci... Czekam na następny /Natu

    OdpowiedzUsuń
  16. OMG, OMG, OMG!!!!!! To jest przecudowne! Kocham tańczyć, a jeszcze bardziej czytać opowiadania o One Direction i tańcu w roli głównej. Dlatego czuję się związana z takimi opowiadaniami. Masz przeogromny talent, ale to już ci mówiłam. Nie pozostaje mi nic innego jak dodać się do obserwatorów i napisać, że czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością. Mam cichą nadzieję, że Sophie będzie z Harrym, ale szczerze mówiąc to ma bardzo trudny wybór, bo widać, że i Harremu i Niallowi zależy... Pozdrawiam i życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  17. GENIALNE ! niech ona sie z Niallem pogodzi i niech bedą razem
    Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział 15. już dawno jest opublikowany x

      Usuń
  18. jak to opublikowany ? mi sie nic nie wyswietla i jestem tym faktem załamana :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę? ciekawe dlaczego...
      tutaj masz link: http://itsgottabe-you.blogspot.com/2013/09/15.html x

      Usuń